Wymiana tarcz, klocków, zacisków na większe - 257x20 Fiat Punto II
Do wszystkiego będą potrzebne:
O regeneracji zacisków więcej tutaj:
http://fiatpunto.com.pl/topic9284.html
Zaczynamy!!!
Zdejmujemy PP koło, otwieramy zacisk - wyciągamy zawleczkę, sworzeń i zacisk otwarty.
Odchylamy do góry i wyciągamy klocki hamulcowe.
Następnie 14-tką popuszczamy przewód hamulcowy i delikatnie go dociągamy.
Odkręcamy przewód hamulcowy od amortyzatora.
Odkręcamy zacisk 17-tką i kładziemy go na ziemi.
Odkręcamy szpilki tarczy hamulcowej i do dziurek wlewamy trochę płynu hamulcowego - dobry będzie stary, bo nowego szkoda. Za pomocą wężyka troszeczkę ze zbiorniczka wyciągamy i polewamy.

Przerwa kilka minutek i kilka razy puknąć młotkiem w tarczę od tyłu (nie za mocno...), tarcza powinna zejść... jak po kilkunastu puknięciach nie chce zejść, odwrócić ją o 180*, znowu zalać płynem i poczekać... powtarzać te czynności do skutku:

Właściwie najtrudniejszy etap mamy za sobą.
Teraz oczyścić dokładnie piastę:

(jak pominiemy tą czynność, to spodziewajmy się bicia nowej tarczy...)
Przetrzeć szmatką, ewentualnie polać wodą i wytrzeć, odtłuścić benzyną ekstrakcyjną następnie nanieść trochę smaru miedziowego:

Porównanie tarcz:
Seria 240x11x40 vs. 257x20x40,5:

Klocki seria po 44kkm (TRW) i nówki Ferodo premier:

Oczyściłem i odtłuściłem miejsce styku tarczy z piastą...

I fruuu tarcza na swoje miejsce:

Przykręcamy szpilki.
Nowy zacisk :

Odkręcamy zacisk od jarzma imbusem 7mm, smarujemy śruby zacisku klejem do śrub, i przykręcamy jarzmo, następnie smarujemy miedziowym prowadnice klocków w jarzmie, prowadnic w zacisku nie ma sensu smarować - zewnętrzny klocek nie zmienia swojej pozycji względem zacisku, a wewnętrzny ma kontakt z zaciskiem tylko zatrzaskiem w tłoczku.

Wkładamy zewnętrzny klocek na swoje miejsce, wewnętrzny klocek wkładamy do tłoczka w zacisku.
Teraz operacja którą trzeba wykonać szybko.
Odkręcamy przewód hamulcowy od starego zacisku i szybko przykręcamy do nowego (14Nm czyli do oporu + trochę... ze 20*), żeby jak najmniej płynu hamulcowego uciekło z przewodu.
Przewód odkręcamy i przykręcamy kręcąc zaciskiem. Niedopuszczalne jest poskręcanie przewodu hamulcowego.
Smarujemy klejem do śrub gwint tulejek prowadzących zacisk i przykręcamy zacisk za pomocą tulejek i imbusa 7mm na swoje miejsce... następnie zakładamy zatyczki tulejek.

Potem jeszcze zakładamy drucik kasujący luzy zewnętrznego klocka:

Przykręcamy przewód hamulcowy do amortyzatora.
No i prawa strona gotowa:

Robimy takie dziwne urządzenie:

2 dziurki w butelce, przez 1 dziurkę puszczamy wężyk do samego dna, wlewamy wody z 3-4cm.
Teraz będzie potrzebna druga osoba... do naciskania pedału hamulca....
Wężyk z butelki zakładamy na odpowietrznik i luzujemy go o 90*, po czym osoba naciska hamulec, zakręcamy a osoba puszcza hamulec (kolejnośc musi być zachowana, bo jak osoba puści pedał przed zakręceniem odpowietrznika, to zapowietrzymy cały układ hamulcowy, bo zassie do środka powietrze przez odpowietrznik...). Powtarzamy te czynności do momentu kiedy w wężyku przestaną się pojawiać bąbelki powietrza... Ale później dla pewności z 10x tą operacje można powtórzyć.
Przy tej operacji należy pilnować poziomu płynu w zbiorniczku, jak będzie na minimum, to dolać świeżego (broń boże tego z butelki... tak na wszelki wypadek żeby komuś to do głowy nie przyszło...)
Potem lewa strona tak samo i to wszystko:

Potem kilka razy nacisnąć mocno hamulec... i w drogę.... nie katujemy hamulców, hamujemy pulsacyjnie i delikatnie... do momentu aż się dotrą (300km w mieście powinno wystarczyć...)
Na początku siła hamowania będzie mizerna.... po kilku km będzie już w miarę ok, ale pedał będzie bardziej miękki (to przez niedotarcie).
Kontrolujemy poziom płynu w zbiorniczku i zaciski czy nie cieknie z króćca przewodu hamulcowego, czy odpowietrznika.... przez pierwsze kilkadziesiąt km może delikatnie cieknąć z odpowietrznika - to przez resztki płynu znajdujące się w nim i gwincie.
Jakby ciekło dłużej, to dociągamy odpowietrznik mocniej... i kontrolujemy. (sam odpowietrznik powinno się dokręcać z momentem 8Nm, czyli do oporu + niewiele...) Jak by ciekło to nie przeginać z dokręcaniem, bo można urwać i będzie wtedy duuuuuży problem.
To tyle, powodzenia ze zdejmowaniem tarczy życzę!!!
Jeszcze jedno:
Do malowania zacisków używamy farby do zacisków lub żaroodpornej do minimum 300*C, Jak ktoś chce pomalować rant tarczy czy inny element tarczy - farba żaroodporna minimum 600-650*C A najlepiej 800*C lub więcej.
Żeby komuś do głowy nie przyszło pomalować rantu tarczy hamerajdem czy czymkolwiek innym niż farba żaroodporna 600*C lub więcej.
Hameraid przy temp 200*C zaczyna się gotować i odpadać... ktoś chce niemiłą niespodziankę na feldze? Proszę bardzo.
Jako iż po ostrzejszym hamowaniu tarcza czasami rozgrzewa się do czerwoności coś takiego się przyda:

Autor: Michał Walica
Źródło: http://fiatpunto.com.pl
2009-2010 Sam Naprawiam jak i jego Użytkownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z korzystania z materiału zawartych na stronie.
Projektowanie stron
amortyzatory