Tutorial naprawy domowym sposobem uszkodzonego wskaźnika temperatury cieczy płynu.
Udało mi się bez wymiany naprawić wskaźnik, trochę było przy tym dłubania, ale się udało.
1. Obejrzałem dokładniej okolice stabilizatora i okazało się, że poprzednik coś tam już kombinował i trochę przekombinował bo zlutował dwie nóżki ze sobą. Poprawiłem luty, założyłem licznik i ... lipa - nie zadziałało.

2. Jak już w zasadzie byłem pewien, że muszę kupić kolejny licznik tylko dla tego wskaźnika - uznałem, że już chyba bardziej tego nie popsuję i rozmontowałem wskaźnik. Najpierw zdjąłem z zegarów "szybkę" razem z całą osłoną, odkręciłem od drugiej strony dwie nakrętki trzymające wskaźnik, który następnie wyjąłem, zdjąłem wskazówkę z wyczuciem podważając ją nożem (mocno siedzi ale do zrobienia), odkręciłem dwie śrubki z tyłu wskaźnika.

3. Po otworzeniu wskaźnika zabrakło mi tylko widoku chomika biegającego w takim kółku dla chomików. Nie oczekiwałem nanotechnologii ale prostota działania (oraz "dokładność") tego wskaźnika trochę mnie powaliła. Od razu rzuciło się w oczy uszkodzenie. To plastikowe badziewie, którym przyklejony był drucik do drugiej strony śruby "się po prostu" odkleiło i nie było połączenia.

4. Lutownicą rozgrzałem i pokruszyłem ten plastik (przeźroczysty - dosyć twardy). I w tym miejscu pojawił się problem. Być może nie miałem wystarczających "specyfików lutowniczych" ale mnie nie udało się uzyskać w miarę trwałego połączenia nawet przy użyciu kalafonii, wytrawiaczy i innych gadżetów - same "zimne luty" Po pewnym wystarczająco długim czasie i zszarganych nerwach "chlapnąłem" więcej cyny byle trochę załapało i zalałem całość na ciepło klejem z pistoletu (glutownicą).

5. Efektem tego "dłubania" jest w pełni działający licznik. Uznałem, że jak zadziała i za jakiś czas mój styk puści to może wtedy wymienię wskaźnik albo przy następnej naprawie użyję jakiegoś kleju przewodzącego zamiast lutowania. Zadziałał więc póki co testuję ten wskaźnik i z tego co widzę (mając na uwadze jego prymitywną budowę) po tym jak silnik się rozgrzeje trzyma stałe wskazanie ~91 stopni, a jak trochę dam jej popalić i zatrzymam się odczekując chwile to temperatura podnosi się do ~97stopni - następuje załączenie wentylatora na chłodnicę (o czym i tak nie decyduje wskaźnik). Na razie nie skręcam niczego i jeżdżę jak w WRC bo planuję jeszcze podłubać przy tarczach i podświetleniu.

Autor: Sajgon
Źródło: http://forum.opel24.com
2009-2010 Sam Naprawiam jak i jego Użytkownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z korzystania z materiału zawartych na stronie.
Projektowanie stron
amortyzatory