PC w samochodzie

0

Wersja do wydrukuWersja PDF

Przez kilka miesięcy temat nie dawał spokoju. Przeprowadziłem kilka wywiadów i szczególnie w PL spotykałem się zazwyczaj niemal ze stukaniem w głowę na wypowiedziane zdanie, że zamierzam wsadzić komputer do samochodu. Mimo wielu zniechęceń ze strony ludzi z którymi rozmawiałem postanowiłem, że jednak spróbuję.
Nie było stać mnie na zakup tak jak ludzi w USA gotowych komponentów - wtedy w PL tylko jedna firma robiła komputery samochodowe za cenę bagatela 4-5k zł bez monitora i osprzętu a dokupienie monitora rok temu kosztowało u nas od 1.399zł w górę.

Postanowiłem, że zrobię to dużo taniej - zastosuję płytę miniATX i zabuduję we wnęce bagażnika. Rozpocząłem usilne poszukiwania niedrogiego monitora samochodowego co u nas graniczyło z cudem.

Pewnego dnia zabrałem się do pracy.
Zacząłem od panela komputera czyli włącznik systemu, diody i gniazdo USB, które będzie zawsze pod ręką - na zamontowanie tego wybrałem miejsce w lampce oświetlenia kabiny:

Kupiłem płytę główną z procesorem i 256MB kością RAM. W firmie obok dostałem za darmo kawałek pleksi, z której wyciąłem podstawę na płytę główną, wywierciłem i nagwintowałem otwory pod mocowanie a całość przykręciłem we wnęce bagażnika:

Kolejnym etapem było zbudowanie zabudowy komputera z płyty MDF i obicie skórą w kolorze brązowym (bo taką dostałem od kumpla - dzięki Daniel) którą następnie pomalowałem specjalną farbą na kolor reszty plastików w bagażniku

Znalezienie zasilacza do płyty głównej zasilanego 12V prądu stałego było nie lada wyczynem. Oczywiście bez problemu można było kupić to ale w USA od 100$ wzwyż więc zacząłem rozglądać się za dużo gorszym aczkolwiek 3-krotnie tańszym i dostępnym od ręki rozwiązaniem czyli przetwornicą 12V->220V samochodową. Już miałem kupować jedną z nich gdy nagle na allegro pojawił się człowiek, który wystawił porządny 125W zasilacz DC-DC do płyt głównych, który udało mi się kupić po naprawdę dobrej cenie. Był to jeden z najmocniejszych zasilaczy jakie widziałem w sieci. Szybko zabrałem się za montaż zasilacza i po raz pierwszy uruchomiłem system już z akumulatora samochodu a nie z sieci.

Następnie zabrałem się za przeciągnięcie konkretnej wiązki kabli z bagażnika do przodu samochodu. Po wyrzuceniu z auta zmieniarki zostało mi wolne wejście IP-BUS w moim Pioneer'ze, które postanowiłem wykorzystać do podłączenia komputera jako kolejnego źródła dźwięku. Znalazłem w sieci sposób na wejście do trybu serwisowego w odtwarzaczu i tym samym udało mi się aktywować wejście, do którego od tej pory za pomocą specjalnej wtyczki IP-BUS zakończonej wtyczkami RCA można było podłączyć jakiekolwiek źródło dźwięku, np. iPod'a

Przy okazji ciągnięcia kabli zarobiłem wtyczki od strony płyty głównej a że panel sterujący był już gotowy (po kilkudniowej przerwie na poszukiwanie odpowiednich diód LED) można było odpalić system już nie za pomocą zwierania dwóch pin'ów na płycie przy pomocy śrubokręta

Trwało to już zbyt długo - za żadne skarby nie mogłem znaleźć taniego monitora więc zacisnąłem pasa i zamówiłem monitor ze Stanów ... niech się dzieje co chce - komputer prawie gotowy a monitora jak nie było tak nie ma.
Tymczasowy dysk twardy który nie był mi już zbyt potrzebny w domu zamontowałem więc można było zainstalować system operacyjny oczywiście na monitorze CRT narazie.

Wreszcie nadszedł tak długo oczekiwany dzień ... paczka z USA czeka na mnie na poczcie - byłem tak podekscytowany, że jadąc po pracy na pocztę złamałem chyba wszystkie przepisy ruchu drogowego - zasapany dojechałem do domu, ucałowałem żonę i dzieci, powiedziałem że wcale nie jestem głodny i rozpakowałem sprzęt który wyglądał tak jak na kolejnym zdjęciu - piękny, nowiusieńki 7 calowy monitor LCD z ekranem dotykowym, pilotem i całą resztą gadżetów

Nie ma co tracić czasu - trzeba to natychmiast podłączyć ... i chodu do garażu ...
... pierwsze podłączenie

Ok. Działa i nawet poradziłem sobie ze sterownikami do TouchScreen'a teraz jak najszybciej zamontować go w desce rozdzielczej żebym mógł już jutro rano do pracy pojechać z działającym sprzętem. Na szczęście jest w Corolli fajna półeczka na kasety o wymiarach 2DIN gdzie monitor bardzo fajnie pasuje więc zrobię mu tylko proste mocowanie górą żeby można było regulować go góra/dół - trzeba będzie wywiercić w obudowie monitora dwa otwory pod czopy mocujące ... cholera robota się przedłuża, dzieci idą spać a żona dobija się na komórkę żebym przyszedł jej pomóc ... ok jeszcze jeden otwór i już zakładam i sprzęt gotowy na jutro. Wiertło przewiercając się przez obudowę złapało i zaczęło działać jak wkręt - przegapiłem ten moment - coś nieprzyjemnie zgrzytnęło ... ups ... szybki rzut oka na monitor - eee w porządku wszystko o coś tylko lekko zawadziłem. Monitor założony, podłączony, działa - odetchnąłem

no dobra działa ale funkcja dotyku nie działa, zacząłem pocieszać się, że pewnie badziewna winda jak podłączyłem tym razem touch screen do innego portu USB potrzebowała ponownej instalacji sterowników więc zainstalowałem ale nadal nie działa. Przyjrzałem się jeszcze raz dokładnie monitorowi i wtedy zobaczyłem, że spieprzyłem misję

Rozebrałem monitor i wymontowałem TouchScreen ... resztę pozostawiam bez komentarza ...

Przez jakieś dwa tygodnie szukałem panela dotykowego do 7 calowego panoramicznego monitora ale z góry byłem skazany na porażkę więc po tym czasie zamówiłem go znów w USA w tym samym sklepie, w którym kupiłem monitor. Na szczęście była taka możliwość. Monitor kupiłem w www.digitalww.com - to sklep w którym do monitorów bez touch panela właściciel sam je dokłada. 50$ + przesyłka i nowy panel dotarł po ok. 2 tygodniach. Przy okazji fajnie wyszło bo dostałem go za darmo ponieważ kasa z karty kredytowej jednak nie zeszła :)
W międzyczasie próbowałem rozwiązać problem napędu DVD do komputera. Komputer był już zamontowany w bagażniku a ja musiałem mieć napęd gdzieś pod ręką jako kierowca. Gnębiłem temat bardzo długo, wypytałem mnóstwo ludzi którzy znają się na rzeczy i nikt nie potrafił mi nic poradzić.
Pojechałem na giełdę komputerową na Batorego i kupiłem napęd combo CD-R + DVD do notebook'a z nadzieją, że uda mi się jakoś podłączyć go do mojego komputera.
Pytałem o przejście z napędu optycznego notebooka przez USB do PC chyba na każdym stoisku i zacząłem już lekko powątpiewać aż tu nagle na 143 to samo pytanie jeden ze sprzedających odpowiedział, że ma taką gotową kieszeń na USB. Pozbierałem gały z ziemi które wypadły ze zdziwienia i za niemałą kwotę kupiłem kawałek obudowy, która pozwoliła mi podłączyć napęd od laptop'a poprzez USB

Był tylko mały problem ponieważ napęd zasilany był dołączonym zasilaczem sieciowym 5V więc musiałem postarać się o dodatkowe 5V w samochodzie. To już nie był taki problem więc zabrałem się za poszukiwania stabilizatora 12-5V.
Jako, że w samochodzie miałem 5 urządzeń USB i każde z nich na znacznej przedłużce i dodatkowo płytę główną przeznaczoną raczej do domowych komputerów stacjonarnych zacząłem obawiać się o zasilanie USB ... kilka urządzeń (szczególnie zewn. dysk USB) przy zastosowaniu przedłużki nie pracowało poprawnie więc na www.elektroda.pl poczytałem o budowie hub'ów USB. Wystarczyło jedynie wpiąć się w przewód USB i dosilić go 5V'oltami z zewnętrznego źródła aby zwiększyć wydajność prądową. Kupiłem w Łodzi wypasiony 7,5A stabilizator 5V i założyłem w pudełko z konkretnym odprowadzeniem ciepła tak na wszelki wypadek.

Zasiliłem nim napęd DVD, który od tego momentu rozpoczął swoje życie w Corolli i zabrałem się za budowę hub'a USB - prawie go kończyłem gdy okazało się, że nie będzie potrzebny. Przeprowadziłem testy ze wszystkimi urządzeniami USB i zasilacz dał sobie radę bez problemu. Hub prawie skończony leży w garażu .. jakby ktoś potrzebował to mogę oddać z instrukcją jak go dokończyć ;)
System był już w pełni odpalony (oprócz panela dotykowego) więc co prawda z pomocą myszki mogłem już cieszyć się i chwalić innym jaką ilością muzyki mogę obecnie zarządzać, puszczać filmy dzieciom i inne rzeczy znane z komputera stacjonarnego. Czasem siedziałem wieczorem po skończonej robocie i grałem w gierki w samochodzie.
Pewnego dnia siedziałem sobie w pracy i zacząłem czytać coś o nawigacjach samochodowych kiedy dotarło do mnie, że teraz brakuje mi tylko głupiego odbiornika no i softu offcrs żebym miał navi jak w passacie za 11 kawałków (i to nawet o wiele lepszą).
I znów zaczęły się poszukiwania i rozpoznanie rynku pod kątem anten GPS - kilka dni po tym na desce rozdzielczej zamontowana została już antena GPS więc moglem rozkoszować się zajebistą muzyką a do celu prowadziła mnie aktywna mapa i miły głos Marzeny

3,5 calowy dysk nawalał mocno na nierównościach pomimo, że dobrzy informatycy twierdzili, że odporność na przeciążenia jest taka sama dla HDD stacjonarnych jak i przenośnych. Postanowiłem zaryzykować i zakupiłem dysk 2,5" od laptopa. Jakież było moje zdziwienie kiedy położyłem tylko dysk na podłodze bagażnika i przejeździłem tak kilka dnia a dysk zachowywał się jakby nie czuł w ogóle wstrząsów. W nagrodę zrobiłem mu mocowanie na elastycznym aluminiowym uchwycie do kawałka pleksi z tej samej firmy co wcześniej ;) a na koniec rozebrałem stary cd-rom i wyjąłem te mięciusieńkie gumki zawieszenia i podłożyłem pod hdd.
Naprawdę nie ma się do czego doczepić - hdd działa już grubo ponad pół roku i niejedną dziurę w drodze przeżył. Jest git!
Po testach nastąpił montaż dysku i klon danych z poprzedniego

nie ma ryby bez ości ... komputer który zbudowałem jest dość prądożerczy (w końcu to komputer do zastosowań domowych a nie VIA Epia). Grając w zespole ze wzmacniaczem dość szybko potrafią rozładować akumulator. Jakieś pół godziny na postoju przy dość głośnym słuchaniu. Ale to nie problem bo na to bylem przygotowany (miało być tanio) ale pojawił się problem podczas uruchamiania silnika. Jak każdy ORIENTUJĄCY się wie auto podczas rozruchu .. czyli rozrusznik wciąga mnóstwo prądu i właśnie w takich sytuacjach mój system resetował się dość często.
Najpierw pomagał voltomierz zamontowany na stałe w aucie ale trzeba było coś wymyśleć ... więc znów po kilku dniach intensywnego myślenia, czytania, rozmów musiałem zainwestować w dodatkowy akumulator żelowy. Po wielu skomplikowanych schematach elektronicznych powstał banalnie prosty UPS, który trzymał napięcie potrzebne komputerowi podczas spadku napięcia na akumulatorze głównym w momencie rozruchu silnika.

Przyszła kolejna paczka z USA z małym kawałkiem szyby, którą szybko ale tym razem już ostrożnie wymieniłem w zamian za uszkodzoną przez jakieś narwańca.
Tego samego dnia postanowiłem uruchomić też internet w samochodzie ... a co?
via BT

Od tej chwili wszystko było w porządku . System działał jak należy ... prócz okresu zimowego. Niestety chipset odpowiadający za dźwięk nie działał kiedy na dworze było ok. 0stC i trzeba było uruchomić komputer na kilka minut aby się zagrzał i restartować komputer. Przy -10stC czas rozgrzewania dochodził nawet do 10-15 min ale na to nic nie potrafiłem już poradzić. Na pytania w sklepach komputerowych o karty działające w ujemnych temperaturach sprzedający rozkładali ręce. Testowałem też SoundBlaster'a na PCI ale było jeszcze gorzej. Musiałem się z tym pogodzić - na szczęście wiosna się zbliżała więc temat odszedł w niepamięć - zacznę się znów martwić za miesiąc, dwa bo znów idzie zima ale mam już kolejny pomysł o którym napiszę wkrótce.
Potem było tak, przyszła wiosna - system działał bez zarzutu - mogłem rozkoszować się dobrodziejstwem jakie niesie komputer w samochodzie. Długie trasy, mnóstwo muzyki, nawigacja, bajeczki dla dzieci przy których Maciek się rozpływał no i szpan przede wszystkim ;)
Ostatni tydzień czerwca miał należeć do nas - wyjeżdżaliśmy nad morze - wreszcie pojadę nad morze z nawigacją i tym razem nie przegapię tego zjazdu na Przejazdowo - zapisałem nawet trasę w nawigacji. Tydzień przed wyjazdem zabrałem się za montaż świateł do jazdy dziennej o której też napiszę a że praca ta była bardzo czasochłonna komputer grał kilka godzin dziennie więc trzeba było czymś doładowywać akumulatory. Z pomocą przyszedł teść reklamujący swój prostownik ręcznej roboty na płytkach selenowych. Po podłączeniu prostownika amperomierz dziwnie skakał w okolicy maksymalnego prądu ale teść uspokoił, że jest dobrze. Dobrze było do dnia kolejnego kiedy to odpaliłem system ładujący się na akumulatorach przez całą noc i monitor nie poradził sobie z tak dużym napięciem. Jeszcze przez pół godziny jazdy na światłach miałem na voltomierzu 14,8V.
Monitor się spalił - zapalał się na jasno i nic poza tym. Były momenty kiedy uruchomił się normalnie ale były to tylko resztki jego życia - na dwa dni przed wyjazdem nad morze padł całkiem i oczywiście nad morze jechałem z systemem ale bez niego. Bylem strasznie zły a w Przejazdowie musiałem skorzystać z notebook'a - człowiek przyzwyczaja się szybko do dobrego.
Po super nieudanych wakacjach ze względu na pogodę wróciliśmy i zacząłem szukać kogoś kto mógłby monitor naprawić ale nikt się nie podjął. Miałem w pełni działający system, wsadziłem w to kupę kasy i czasu więc nie mogłem pozwolić sobie na rezygnację.
Zadzwoniłem tylko do żony aby powiedzieć, że mam zamiar kupić kolejny monitor - tym razem już dobrej jakości i firmowy.
Kilka tygodni potem przyszedł Lilliput więc postanowiłem zamontować go tak żeby było jak fabryka.
Cały weekend od rana do wieczora i wyszło tak jak wyszło ... ludzie mówią, że zajebiście ale i tak jeszcze to troszkę poprawię bo tak super do końca nie jest.

 

Teraz jest dream - kierowcy obok w korku oglądają się na starą Corollę - fajne uczucie :)
A ja podkręcam potencjometr i masuję plecy niedawno zamontowanym subwoofer'em od Tonsila, którego użyczył mi tymczasowo Paweł K. Dzięki stary!

Aha, chyba najważniejsze co każdy z Was chciałby wiedzieć - kosztorys.
Proszę bardzo - zapisywałem niemal wszystko:

Płyta główna mATX Asrock- 100
CPU Celeron 2.26GHz - 90
RAM 256MB - 80
HDD 2.5" 80GB - 185
DVD Combo - 180
zasilacz 125W ATX DC-DC - 222
kabel audio Pioneer - 29
monitor TFT TM-720TS - 875
włączniki, diody - 6
stabilizator 12-5V 7.5A - 74
kable różne - 66
Odbiornik GPS Navibe SirfStar III - 209
akumulator żelowy 12Ah Panasonic - 81
kabel audio ekranowany - 30
przedłużki USB 5m - 10
kieszeń DVD USB - 95
taśma IDE - 25
konsola Corolla - 45
elektronika (różne drobne rzeczy) - 130
klawiatura,mysz - 64

Czyli 2.596zł nie licząc drugiego monitora i drugiej pamięci 256MB którą miałem.
Można zrobić to trochę taniej - ja w sumie już po wszystkim stwierdziłem, że niepotrzebnie tak spinałem się na ten napęd DVD, który w sumie kosztował bagatela 349 (napęd, kieszeń, zasilacz 5V) użyłem go przez ten czas może 3-4 razy - szczególnie przy instalacji systemu (kiedy to można poradzić sobie w inny sposób) i wypaliłem jedną płytkę. Wszędzie się chwalą właśnie DVD w aucie więc też chciałem mieć ale szczerze ... nie wiem kto ogląda DVD w samochodzie - ja przynajmniej nie

 

Autor: Paweł Wiącek

Galeria:

1.jpg
2.jpg
3.jpg
4.jpg
5.jpg
6.jpg
7.jpg
8.jpg
9.jpg
10.jpg
11.jpg
12.jpg
13.jpg
14.jpg
15.jpg
16.jpg
17.jpg
18.jpg
19.jpg
20.jpg
21.jpg
22.jpg
23.jpg
24.jpg
25.jpg
26.jpg
27.jpg
28.jpg
29.jpg
30.jpg
31.jpg
32.jpg
33.jpg
34.jpg
35.jpg
36.jpg
37.jpg
38.jpg
39.jpg
40.jpg
41.jpg
42.jpg

Adsense:



W serwisie ponadto:

Pomocy szukaj u naszych Specjalistów na forum

Opisz na naszym forum usterkę jaka spotkała Twój samochód a nasi Eksperci w jasny sposób pomogą Ci zdiagnozować i usunąć problem.

Jeśli sam chciałbyś pomóc innym Użytkownikom naszego serwisu, zapraszamy do aktywnego udzielania się na łamach naszego forum.



2009-2014 Sam Naprawiam jak i jego Użytkownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z korzystania z materiału zawartych na stronie.